Pod drzewami przez cały rok leżą odchody – skarży się pani Maria mieszkająca w pobliżu szpitala. – Smród jest nie do zniesienia. Najgorzej jest w okresie lęgowym, bo wtedy z gniazd wypadają pisklęta, które szybko zdychają z głodu i się rozkładają. Dlaczego szpital to toleruje, przecież może dojść do jakiejś epidemii.
Gawrony to ptaki bardzo inteligentne, więc nie dają się łatwo przepłoszyć. Strachy skutkują tylko chwilę. Nie wypłoszy ich też puszczany przez głośniki ostrzegawczy krzyk gawrona. Nie robią na nich wrażenia nawet petardy. – Ośrodek warsztatów terapii zajęciowej ma co prawda elektroniczny odstraszacz, ale jest on mało skuteczny – wyjaśnia Dariusz Turzyniecki, zastępca burmistrza Krasnegostawu. – Poza tym nie wolno go używać w okresie ochronnym trwającym od początku marca do końca września.
Jeśli gawrony upodobają sobie jakieś miejsce, to będą tam siedziały, aż pod ciężarem gniazd połamią się gałęzie drzew, albo ktoś je obetnie. „Ostrzyżenie” wszystkich drzew na terenie szpitala, nie wchodzi w grę, ponieważ rosną tu po to, by tworzyć łagodny mikroklimat, niezbędny m. in. dla pacjentów pulmonologii.
– Raz przez kilka dni mieliśmy całkowity spokój – mówią pracownicy szpitala. – Na jednym z drzew przez kilka dni siedziała sowa. Wszystkie gawrony momentalnie się wyniosły. Wróciły dopiero wtedy, gdy ptak odleciał.
Najprościej byłoby wynająć sokolnika. Latający nad szpitalem ptak z pewnością wystraszyłby wszystkie gawrony w całej okolicy. Usługi sokolników są jednak drogie. Jedyne wyjście to ściągnięcie na pomoc sowy czy innego skrzydlatego drapieżnika. – Ze skuszeniem dziennych drapieżników może być problem, ale nocne można – daje krasnostawskim pacjentom i pracownikom szpitala nadzieję Piotr Deptuś, pochodzący z Krasnegostawu ornitolog z Zarządu Parków Krajobrazowych Wyżyny Lubelskiej. – Te puszczyki, które kiedyś mieszkały w okolicy, wyprowadziły się po wycięciu starych drzew. Gdyby zawiesić kilka budek lęgowych dla puszczyków, jest szansa, że powrócą. Zrobią to tym chętniej, że w miarę prowadzenia remontów, drastycznie spada ilość miejsc, gdzie ptaki mogłyby gniazdować.
Czas ku temu odpowiedni, bo dla sów budki należy wieszać jesienią. Na początku warto skontaktować się z ornitologami. Podpowiedzą, jakie wymiary mają skrzynki, jak je budować, gdzie wieszać, aby była jak największa szansa ich zasiedlenia. A puszczyki są bardzo skuteczne. Dokąd te ptaki gnieździły się w lubelskim Ogrodzie Saskim, nie było tam gawronów.
RHS
« powrót