Nie ma sensu boksować się z urzędnikami - uważają działacze Porozumienia Rowerowego, które od trzech lat stara się zmienić Lublin w bardziej przyjazny rowerzystom. - Porozumienie nie osiągnęło prawie nic - ostro podsumowują niektórzy fani jednośladów.
Fot. Damian Danak / AG
Rowerzyści z Porozumienia Rowerowego uznali, że czas podsumować prowadzoną od 2007 r. działalność. - Była taka piosenka kabaretu OTTO: "Obywatelu, zrób sobie dobrze sam". Stąd walka o stojaki na rowery czy tor rowerowy na Janowskiej - mówi Marcin Skrzypek z Porozumienia Rowerowego. Rzeczywiście, rowerzystom udało się zmusić władze, by wybudowały na Janowskiej tor dla rowerów, , a w zeszłym roku w centrum miasta zainstalowano 36 stojaków na rowery.
Porozumienie nie ukrywa jednak krytyki wobec urzędu miasta: - Drogi rowerowe w Lublinie to nie ścieżki, a "śmieszki". Jest ich w Lublinie około 35 km, ale bardzo często to odizolowane fragmenty, - zauważa Skrzypek.
- Miasto przygotowało wersję Standardów Rowerowych. To dokument, który określałby parametry projektowanych ścieżek - przypomina Ewa Kipta, specjalistka ds. kultury przestrzeni w urzędzie miasta. Wprowadzenie standardów ma zapoczątkować nowoczesną politykę rowerową Lublina, kolejnymi jej elementami mają być: specjalny Zespół Roboczy i Audyt Rowerowy, które będą czuwać np. nad budową kolejnych ścieżek.
Ale na wczorajszą prezentację Porozumienia przyszli nie tylko jego członkowie i zaproszeni urzędnicy. Pojawili się również weterani jazdy na rowerze, którzy na konkrety czekają od dawna.
- Jeżdżę na rowerze codziennie od 50 lat - podkreślał Piotr Wróblewski z Radia Lublin. Nie szczędził gorzkich słów i Marcinowi Skrzypkowi i urzędnikom: - Pan prezydent obiecywał, że będzie można jeździć rowerem po deptaku. Dlaczego prezydent nie dotrzymał słowa? - Wróblewski dodał, że oprócz stojaków nic dla użytkowników rowerów nie powstało.
Odniósł się także do Munster, miasta partnerskiego Lublina, podanego w trakcie prezentacji Porozumienia za idealny przykład rowerowych rozwiązań. Wróblewski twierdził, że był tam w czasie wizyty delegacji z Lublina. - Po co była tam ta masa urzędników? Chyba po to, żeby się napić, a to robili świetnie - grzmiał Wróblewski.
Żeby zatrzeć złe wrażenie głos zabrał jeszcze Marek Młynarczyk, zastępca dyrektora wydziału inwestycji urzędu miasta: - Chodzi o najkorzystniejsze zaprojektowanie nowych i przebudowanie istniejących ścieżek. Ale decydują oczywiście pieniądze - mówił Młynarczyk.
Wróblewski wcześniej zwrócił uwagę, że w niektórych miejscach, np. na al. Racławickich, wystarczyłoby po prostu wydzielić pas dla rowerów na chodniku, zaznaczając go białą farbą. Ale tego pomysłu Porozumienie nie popiera. Jego działacze twierdzą, że to nie byłaby prawdziwa infrastruktura rowerowa.
Standardy Rowerowe mają wejść w życie wiosną jako zarządzenie prezydenta. Podobne obowiązują np. w Krakowie, Poznaniu, czy Warszawie. Lubelskie będą wzorowane na słupskich, których autorem jest Marcin Hyła, specjalista od dróg rowerowych w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Marcin Bielesz
« powrót
Powiązane wiadomości: